Wyszłam
ze stadionu. Udało mi się im uciec, ale wiedziałam, że zaraz za mną ruszą.
Udałam się więc w stronę tabliczki z napisem „TAXI”. Obejrzałam się przez
ramię. Zmierzali w moją stronę. Pobiegłam więc do jednego z aut, wsiadłam do
niego i podałam kierowcy adres hotelu. - Nie chcesz żeby wszedł, to chociaż mnie wpuść! – Dobijali się do pokoju, podczas gdy pakowałam ubrania do walizki. Sergi nie dawał za wygraną i ciągle szarpał za klamkę.
- Zaraz ją wyrwiesz.. – mruknęłam.
- Jeśli to pozwoli mi znaleźć się przy Tobie to i ją wyrwę.
- Uszanuj moją decyzję i pozwól mi odejść – oparłam się o drzwi.
- Pojadę z Tobą.. – mówił pewnym głosem – pozwól mi.
- Sergi, będzie jeszcze gorzej. Wrócę tu, obiecuję.
- Wpuść mnie.
Zrobiłam jak kazał. Przekręciłam kluczyk w zamku, a Hiszpan natychmiast wpadł
do środka. Przytulił mnie do siebie jak najmocniej potrafił i wplótł dłoń w
moje włosy.- Kochanie.. – wyszeptał.
- Ja.. ja muszę. – Po moich policzkach stoczyły się łzy.
- Lubisz to robić, nie? – Rozluźnił uścisk.
- O co Ci chodzi?
- O to, że lubisz rozkochać w sobie chłopaka, a następnie uciekać za granicę.
- Nie, ale dzięki za opinię – wyrwałam się z jego objęć i wróciłam do pakowania walizek.
- Nie chodziło mi o…
- Daruj sobie – przerwałam mu.
- Odpowiedz mi.. jeśli już się tam znajdziesz, to co zrobisz?
- Pójdę do niego.
- Po co?
- Musimy sobie coś wyjaśnić. Sergi, to moja sprawa, więc proszę nie wtrącaj się. – Zamierzał coś powiedzieć. – Mówię coś.
Usiadł na łóżku i przyglądał mi się. A raczej zastanawiał, jak mnie zatrzymać.
- Mogę wiedzieć, do jakiego miasta jedziesz? – Przerwał ciszę.
- Gdańsk, a co?
- Nic. – Sergi uśmiechnął się. Co z tego, że jest nieziemsko przystojny? I co z tego, że jest piłkarzem jednego z najlepszych klubów na świecie? Trzeba stąd wyjechać i wyjaśnić raz na zawsze temu dupkowi – myślałam.
- Co knujesz? – Odwzajemniłam uśmiech.
- Nic nie mogę wymyślić. – Klepnął w łóżko, abym zajęła miejsce obok niego. Położyliśmy się.
- Wiesz, że muszę jechać? – Wtuliłam się w niego.
- Wiem, że mogłabyś tu zostać i spędzić ze mną wakacje. – Delikatnie musnął wargami moje czoło.
- Ale Sergi…
- Okej, rozumiem – westchnął. – Jedziesz, dajesz mu po pysku i wracasz.
- Tak jest – roześmiałam się, a on zajrzał mi głęboko w oczy. Odgarnął kosmyk włosów z mojej twarzy i nachylił się nade mną. Moje serce przyspieszyło. Wiedział to. Uśmiechnął się pokazując swoje śnieżnobiałe zęby.
- Kocham Cię, rozumiesz? – pocałował mnie w szyję.
- Mhm – wymruczałam i włożyłam rękę pod jego koszulkę, przejeżdżając palcami po jego umięśnionym brzuchu. Pocałował mnie w usta i włożył rękę za spodenki, dotykając moich pośladków. – Ale tak przy nim? – Wskazałam na otwarte drzwi. Sergi spojrzał na Pique ostro, po czym Geri wstał z podłogi korytarza, kierując się ku wyjściu z hotelu.
- Przy kim? – uśmiechnął się. Pochylił się nade mną i znowu całował szyję.
- Może jednak..
- Nic Ci nie zrobię – zamknął mi usta pocałunkiem, głaszcząc mnie po plecach. – Obiecuję księżniczko.
- No proszę, kogo ja tu widzę! – Krzyknął Pique wstając z ławki. – Myślałem, że stamtąd nie wyjdziecie.
- Hej, ja Ci nie ograniczam czasu z Shaki! – zaśmiał się Sergi, a Gerard sczerwieniał.
- Dobra, Pique, zamiast liczyć nam czas, weź tą walizkę – podałam mu jedną. – A drugą weźmie pan – podałam Sergiemu torbę i pocałowałam go w policzek. Roberto spojrzał na kolegę, który przewrócił oczami.
- Radzę Ci nic nie mówić – puścił do niego oczko.
- Jechaliście kiedyś taxi? – Zmieniłam temat, a piłkarze spojrzeli na siebie.
- Wieki temu – odpowiedział Pique.
- To dziś będziecie mieli tą przyjemność – uśmiechnęłam się i ruszyłam w kierunku ulicy.
- Zawsze coś innego – wzruszył ramionami Sergi i doganiając mnie, złapał za rękę. – Można?
- Pewnie, tylko uważaj na kwiatki – wskazałam na walizkę, do której je włożyłam.
- Oczywiście. Kosztowały mnie wczesną zrywkę i przerwanie pięknego snu.
- Co Ci się śniło? – Kroku dotrzymał nam Geri.
- Taka jedna – puścił oczko w moją stronę.
- Wredna?
- Bardziej uparta – pocałował mnie w usta. Odwzajemniłam pocałunek.
- Następnym razem biorę ze sobą Shaki – westchnął Pique, po czym roześmialiśmy się.
- Ty będziesz robił to samo, jak Natalia pojedzie. Zawsze mi to robisz.
- I widzisz do czego doszło? Że znalazłeś swoją jedyną – Sergi przytaknął i ścisnął mocniej moją dłoń.
- Tak naprawdę to znalazłem jej kapelusz.. – wyszczerzył się, a jego kolega złapał się za brzuch.
- I co się śmiejesz? Ważne, że się poznaliśmy.
Pod nasze nogi podjechała taksówka, więc wsiedliśmy i ruszyliśmy w stronę lotniska.
Czekałam na przylot jednego z samolotów zmierzających do Polski, kupując wcześniej bilet. W czasie oczekiwania, byłam wtulona w Sergiego. Szeptał mi do ucha, że będzie tęsknił; że będzie myślał o mnie codziennie; że będzie dzwonił i pisał; że będzie oczekiwał mojego ponownego przyjazdu. Mówił pewnie. Uwierzyłam mu. Wiedziałam, że będzie na mnie czekał. Musiałam do niego wrócić.
- Będę dzwonić – położył głowę na moim ramieniu. Poczułam zapach jego perfum.
- Nie masz wyjścia – wtuliłam się w niego.
- Wiesz, że po raz pierwszy zakochałem się tak szybko? – Przejechał palcem po moim policzku. Uśmiechnęłam się i włożyłam ręce za jego koszulkę, kładąc je na plecach. – Och, musisz?
- Mhm – pocałowałam go niewinnie w policzek.
- Samolot ląduje – powiedział Pique wskazując na statek powietrzny. – Żegnajcie się gołąbeczki.
Sergi przycisnął mnie do siebie całym ciałem. Z naszych oczu popłynęły łzy. Cały makijaż znalazł się na moich policzkach. Czemu pożegnania zawsze są takie ciężkie?
- Proszę, to dla Ciebie – wyjął z kieszeni bransoletkę, ze zwisającą połówką serca. – Noś ją codziennie. Tu jest druga – podniósł prawą rękę i uśmiechnął się.
- Jeju, dziękuję! – Rzuciłam się mu na szyję. – Nie mam nic w zamian.- Wystarczy, że wrócisz – szepnął.
- Muszę już iść.. – kolejna łza spłynęła mi po policzku.
- Nie zapomnij o mnie.
- Nigdy! – złączyliśmy się w ostatnim pocałunku. Następnie podeszłam do Gerarda i przytuliłam go. – Dziękuję, że mogłam Cię poznać. Ucałuj ode mnie Shaki.
- Nie ma problemu – uścisnął mnie. Odeszłam nie kierując wzroku na Sergiego. Zatrzymałam się i obróciłam na pięcie. Podbiegłam do niego i rozkleiłam się w jego ramionach.
- Kocham Cię – powiedziałam ledwo wydobywając głos.



jesteś głupia, ryczałam przez Ciebie.
OdpowiedzUsuńAle coś mam przeczucie, że Sergi o niej zapomni...... XD
czekam na nowy :*
Mondra jestem, pa:(
UsuńWho knows XD
Po długiej przerwie zapraszam na epilog :) http://jestes-tym-czego-pragne.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńPisz więcej takich ciekawych pustek c:
OdpowiedzUsuń