Szczerze?
Myślałam, że będzie ciekawiej. Mogłam z nim pojechać. Jej. Przypomniały mi się
te jego błękitne, wpatrzone we mnie oczy.
Mówiły: poważnie, musisz już iść? Czemu im odmówiłam? Głupia - skarciłam
siebie w myśli. Poszłam na przystanek. Nie byłam w Hiszpanii dłużej niż 5 godzin i już zdążyłam znienawidzić te ‘’punktualne’’ autobusy. Postanowiłam usiąść, było jeszcze trochę wolnego miejsca. Włożyłam ręce do kieszeni bluzy. W lewej poczułam kawałek kartki. Nie przypominam sobie, żebym jakąś tam wkładała. Wyciągnęłam ją, a na niej było napisane: „Skoro znalazłaś, to musisz zadzwonić – 720122371. Buźka.”. Uśmiechnęłam się do kartki, a ludzie patrzyli na mnie jak na idiotkę. Zerwałam się z ławki i poszłam za ten cholerny przystanek. Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do piłkarza. Odpowiedź uzyskałam po 2 sygnałach.
- Już myślałem, że nie znajdziesz – zaśmiał się Sergi.
- Jesteś cwańszy niż myślałam – odpowiedziałam mu również ze śmiechem.
- Już po Ciebie jadę.
- Ej, nie zawracaj sobie mną głowy. Na pewno masz ważniejsze sprawy.
- Hej kicia, spokojnie. Już jadę, będę tam gdzie Cię zostawiłem.
Rozłączył się. Pobiegłam w stronę hali. Moje serce zaczęło bić mocniej z każdym krokiem. Ogarnij się, bo przestraszysz chłopaka – mówiłam do siebie w myśli. Dotarłam na miejsce. Go jeszcze nie było. Co za szczęście. Wyciągnęłam lusterko i szminkę, którą musnęłam usta. Następnie poprawiłam włosy. Wystarczyło czekać.
- Podobają się? – zapytał z uśmiechem Sergi i wskazał na kwiaty.
- Są.. są cudowne – wyjąkałam. – Dziękuję.
- Dostanę nagrodę? – wskazał palcem na policzek.
- Cwaniaczek.
Nachyliłam się by pocałować go w policzek. On jednak w ostatniej chwili odwrócił się. Nasze usta się spotkały. Przez moje ciało przeszły ciary, a w głowie miałam milion myśli. Nasze usta chyba przywarły na dobre. Nie chciałam niczego więcej.
Powoli się ode mnie odsunął i szepnął:
- No.. to teraz możemy jechać.
Kiwnęłam głową i odetchnęłam. Usiadłam wygodnie w fotelu i czekałam, aż zapali auto. Kto by się spodziewał.. Siedzę w jego aucie już drugi raz. Mam nadzieję, że nie ostatni.
- Nie powinieneś teraz trenować? – przerwałam ciszę.
- Są rzeczy ważne i ważniejsze – odpowiedział od razu, jakby wiedział, że o to zapytam.
Do Sergi’ego zadzwonił telefon. Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie bruneta, a pod spodem było napisane „Marc Bartra”, ktokolwiek to jest.
- Tak, już jedziemy – powiedział do telefonu. – Będziemy za jakieś.. 10 minut.
Spojrzałam na niego, a on seksownie się uśmiechnął, pokazując swoje białe zęby.
- Przyjaciel – powiedział nie czekając na pytanie.
- Mogę wiedzieć, gdzie mnie zabierasz?
- Chyba żartujesz – parsknął z uśmiechem na twarzy. – Chyba wiesz, co to niespodzianka, prawda?
- Wiem – zrobiłam smutną minkę.
- Zaraz się przekonasz, cierpliwości Tala – powiedział i położył rękę na mojej nodze. Chyba chciał, żebym zrozumiała, że coś do mnie czuje. Ja jednak postanowiłam pograć w niedostępną i trudną.
Chwilę później zadzwonił do mnie telefon. Spojrzałam na ekran. „Cholera, czego
on chce?!” powiedziałam do siebie w duchu, gdy zobaczyłam na wyświetlaczu jego
imię.. Damian. - Nie odbierzesz? Może to coś ważnego – powiedział Sergi nie odrywając wzroku od drogi.
- Wątpię.. – mruknęłam.
- Odbierz i się upewnij.
Przekonał mnie, aczkolwiek nie chciałam z nim gadać. Tym bardziej przy Roberto. Wiedziałam, że ta rozmowa nie wróży niczego dobrego.
- Dasz Ty mi spokój? – zaczęłam rozmowę i schowałam oczy za dłonią.
- Nigdy – odpowiedział od razu. – Nigdy nie dam Ci spokoju, rozumiesz?
- Nie, i nie mogę tego zrozumieć – powiedziałam zaciskając zęby. – To już koniec przyjaźni, która nie miała takich cech, jakie powinna mieć Damian, zrozum.
- Nie pozwolę Ci odejść. Nie pozwolę zniszczyć tego, co razem zbudowaliśmy – jego głos się załamywał.
- Już to zrobiłeś. Zniszczyłeś wszystko – odpowiedziałam i rozłączyłam się. Po moim policzku spłynęła łza, którą Sergi wytarł swoją ręką. Szybko podjechał pod wielką, oświetloną lampionami restaurację. Znajdowała się ona za zakrętem. Zgasił samochód i spojrzał na mnie błagającymi oczami.
- Mordko, nie płacz. Proszę, powiedz mi, co się stało.Powiedział to tak błagająco, że nie dałabym rady odpowiedzieć zwykłym „nic”.
- Mój tak zwany przyjaciel mnie oszukiwał. To nie była przyjaźń tak właściwie. To wszystko.. to było jedno wielkie kłamstwo. Byłam następną. A.. a on był..
- Rozumiem skarbie – przytulił mnie tak mocno, ale z uczuciem, że zapomniałam o całym świecie. Przez jakiś czas bawił się moimi włosami, gdy w końcu powiedział: - Nie zasługuje na Ciebie. Jesteś za idealna na takiego.. sama wiesz kogo.
Siedzieliśmy w takiej pozycji jeszcze jakieś 5 minut. Zauważyliśmy, że w kierunku jego samochodu zmierzała para, trzymająca się za ręce. Był to ten mężczyzna. Ten sam, którego widziałam na ekranie telefonu Sergi’ego.

- Chodź mała, to tutaj – wysiadł pierwszy. Ja nie miałam ochoty.
Znalazł się przy drzwiach od mojej strony. Pociągnął za klamkę i delikatnie złapał mnie za rękę. Gdyby nie ten jego uśmiech, nigdy nie wysiadłabym z auta.
- Witam kochani. Przedstawiam Wam moją nową i wartą poznania znajomą – wstępnie przedstawił mnie piłkarz.
- Znajomą.. – zaśmiał się i uniósł brew Marc.
- Natalia – uśmiechnęłam się i wyciągnęłam w jego stronę rękę.- Marc, miło mi – nie podał mi swojej. Zachował się tak, jak przystało na dżentelmena i pocałował moją.
Spojrzałam na jego partnerkę. Stała za nim, trzymając w ręku telefon. Nie widziałam jej twarzy, ponieważ stała w całkiem ciemnym miejscu. Ale zobaczyłam coś, co kiedyś należało do mnie. Była to bransoletka z zawieszoną na niej połową serca.
- Dominika? – zapytałam, a ona natychmiast odwróciła się.
- Natalia! – krzyknęła i rzuciła mi się na szyję. Gdyby nie Sergi, na pewno zrównałabym się z ziemią.
- Znacie się? – zapytali obaj. Patrzyli na nas jak osłupieni.

Dlaczego ja się popłakałam? XDXDXDXDXDXDXD
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział! <3
Nie wiem właśnie. :')
UsuńDziękuję<3
Mam nadzieje, ze Sergi i Natalia sie pocaluja, ale tak mmm <3
OdpowiedzUsuńSuper, bosko, ciary mam! <3
Haha, nie wiem, nie wiem. :3
UsuńKocham<3
Czekam na ślub :D <3
OdpowiedzUsuńHaha, niedoczekanie twoje xd <3
Usuńzapraszam na nowy rozdział :) http://milosc-wszystko-przezwyciezy.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń