poniedziałek, 23 grudnia 2013

Prolog

Tak jak myślałam - lotnisko było pełne ludzi. Ale ja nie ich szukałam. Moje oczy chciały ujrzeć autobus, który zabierze mnie do centrum. Będzie ciężko, ponieważ w Barcelonie jestem pierwszy raz. Sama. Madryt jest piękny, ale kiedyś trzeba wyzwolić się od rodziców, prawda? Plusem jest to, że perfekcyjnie opanowałam język hiszpański. Wracając do tego cholernego autobusu. Ludzi było coraz więcej, a go nadal nie było widać. Wiatr był tak silny, że zabrał ze sobą mój niedawno kupiony kapelusz. Włosy przysłoniły mi całą twarz. Gdy już jakoś je ogarnęłam ruszyłam w kierunku, w którym poszybował mój kapelusz. Ku mojemu zdziwieniu wyprzedził mnie mężczyzna o ok. 1.80 metrach wzrostu. Nie wiem jaki miał kolor oczu, gdyż byłe zakryte ciemnymi okularami przeciwsłonecznymi.
- Zdaje mi się, że należy do Ciebie – uśmiechnął się słodko i nałożył mi kapelusz na głowę.
- Tak, dziękuję – zmieszałam się.
- Jesteś sama?
- Tak, na dodatek pierwszy raz. I muszę Ci powiedzieć, że macie bardzo punktualne autobusy.
- Rzadko kiedy jeżdżę autobusami. Podwieźć Cię gdzieś może? – zaproponował szatyn, któremu uśmiech nie znikał z twarzy.
- No wiesz.. nawet nie wiem, jak masz na imię – szukałam wymówki, lecz na próżno.
- Nazywam się Sergi. Sergi Roberto – wyciągnął do mnie dłoń.
- Nie za wiele mi to daje, żebym mogła Ci zaufać. Natalia – zrobiłam to samo.
- Widzę, że piłką nożną to Ty się nie interesujesz – zaśmiał się pan Roberto.
- No niestety nie. Zajmuję się tańcem – powiedziałam dumnie.
- No proszę. Chętnie dowiem się o Tobie więcej, zatem zapraszam do mej bryki – wskazał na białe Audi i złapał mnie za rękę.
Wsiedliśmy do auta. Siedzenia były niesamowicie wygodne, Tego mi brakowało. Odprężenia. Zamknęłam oczy i czekałam aż Sergi zapali auto.
- Wiedziałem, że Ci się spodoba – uśmiechnął się szeroko i przekręcił kluczyki w stacyjce.
- Ciężko, żeby się nie podobało – zaśmiałam się i zapięłam pasy .
- Czego panienka szuka w Barcelonie?
- Tak właściwie to niczego. Dla odmiany w tym roku wybrałam Barcelonę. Zawsze był Madryt, czas na zmianę.
- Dobry wybór, oby częściej – uśmiechnął się. Przyznam, robił to całkiem seksownie.
- Pan piłkarz? – zapytałam zaciekawiona.
- Słucham?

- Jesteś piłkarzem, tak?
- Ach, tak, jestem. Piłkarzem klubu z miasta, w którym jesteśmy.
- O matko – zaskoczył mnie. Nie znałam piłkarzy Barcelony, ale o klubie oczywiście słyszałam.
- Co nie znaczy, że jestem innym człowiekiem. I mam prośbę.
- Tak?
- Traktuj mnie jakbyś nie wiedziała, że nim jestem. Nie lubię gdy ktoś traktuje mnie inaczej.
- Jasne, nie ma sprawy. – uśmiechnęłam się i wskazałam na halę, w której odbywała się prezentacja tańca pasodoble – To tutaj.
- Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy – wtedy zdjął okulary i ujrzałam jego piękne, błękitne oczy, których nigdy nie zapomnę
- Tak na pewno – uśmiechnęłam się w jego stronę i gdy miałam zamiar wysiąść on złapał mnie za rękę
- Nie pożegnasz się ze mną? – zrobił minę a’la kot ze Shreka. Przysunęłam twarz do jego policzka i pocałowałam go. Poczułam jego rękę na moim brzuchu, nie wiem co chciał osiągnąć.
- Do zobaczenia – powiedziałam, gdy tylko się od niego odsunęłam. Wysiadłam z auta i pomachałam mu, gdy odjeżdżał. On w odpowiedzi tylko trąbnął, a ja udałam się na halę z uśmiechem.

5 komentarzy:

  1. Wiedziałam! Przeczuwałam to! Prolog świetny, szkoda, że Natalia nie zna się na piłce, taniec hmm coś nowego. Czekam na pierwszy rozdział i oby rozdziały pojawiały się szybciej niż na poprzednim blogu. Informuj mnie rzecz jasna ;* <3

    OdpowiedzUsuń
  2. AAAAA LOVE, LOVE, LOVE, LOVE, LOVE, LOVE, LOVE, PRAWIE OSZAŁAM JAK TO CZYTAŁAM!
    MÓWIŁAM, ŻE JESTEŚ GENIALNA? *___*

    OdpowiedzUsuń
  3. Umarlam! <3
    Mmm boski Sergi <3 Informuj mnie! :D
    ask.fm/kochamville

    OdpowiedzUsuń