Szpital
św. Pawła
Barcelona, Hiszpania
Pokój 202
piątek, 13 lutego 2013
Barcelona, Hiszpania
Pokój 202
piątek, 13 lutego 2013
Oni myślą,
że umrę.Wiem to z ich rozmów.
Myślą, że nie słyszę, ale ja rozumiem wszystko, co wypowiadają.
Ja żyję! – chcę krzyczeć. Będę walczyć.
Ale nie mogę mówić.
Nie mogę wypowiedzieć ani jednego cholernego słowa.
Wiem, że leżę w szpitalu i że mogę umrzeć. Wszyscy myślą, że nie mogę ich usłyszeć. Nie mogę się tylko poruszyć, nawiązać kontaktu. Ale ja muszę dać im znak.
Twierdzą, że mój stan jest zły. Rozumiem terminy: „złamana miednica”, „uraz głowy”, „wstrząśnienie mózgu”, „poronienie”.
Chcę się poruszyć, choćby unieść palec lub jęknąć, ale nie mogę.
Jestem podłączona do tych maszyn. Cała technologia, która śledzi moje funkcje życiowe, nie daje żadnej wskazówki, że wiem, co się dzieje. Jestem uwięziona we własnym ciele.
- Rodzina pytała, ile czasu jej zostało – odzywa się pielęgniarka obecna na sali.
- Proszę im powiedzieć, że dwadzieścia cztery godziny – odpowiada lekarz wychodząc z pomieszczenia.
Nie! To pomyłka! Jestem tutaj! Żyję.. i wyzdrowieję!
Gdybym była w stanie krzyknąć, albo choćby szepnąć!
Och, Boże, gdyby dali mi więcej czasu!
Gdybym tylko miała okazję powiedzieć Sergiemu, jak bardzo go kocham… jak bardzo mi na nim zależy…
Barcelona, Hiszpania
Costa Brava
piątek, 17 lipca 2015
Costa Brava
piątek, 17 lipca 2015
- Ma-maa! –
Rico wyciągał ramionka, żebym posadziła go na kolana. Podparłam się łokciami na
ręczniku, żeby synek mógł usiąść.
- Cześć, wielkoludzie – pocałowałam go w główkę, gdy usiadł. Boże, kochałam to dziecko nad życie. Pozwalał mi zapomnieć o stracie pierwszego. – Zostawiłeś tatusia?
- Ta-tuuś kąpie!
Zaparzyłam się na morze, z którego co jakiś czas wynurzał się Sergi.
Pomyśleć, że mogłam go stracić. Mogłam ich stracić.
- Nie, ta-tuuś! Nie chowaj się!
- Już jestem, wielkoludzie! – porwał go w ramiona i bujał na wszystkie strony świata.
- Samolot! – Rico piszczał z radości.
- No witam, słońce – zwrócił się do mnie z seksownym uśmiechem.
Nie mogłam się oprzeć – zarzuciłam mu ręce na szyję i pocałowałam tak długo i mocno, jakby miał być to nasz ostatni pocałunek.
- Jesteś najlepsza – powiedział trzymając wiercącego się synka na rękach. – Nie oddam Cię za nic na świecie.
- Dopóki mnie kochasz… będę przy Tobie zawsze i o jeden dzień dłużej.
- Mam dla Ciebie walentynkowy prezent. – Diabolicznie uniósł brew.
Pokręciłam głową.
- W lipcu? – Zaśmiałam się. - Mam przeczucie, że Twój prezent nie nadaje się do wręczania przy dziecku.
- Uśmiechnął się i spojrzał na niego.
- Też racja. Kiedy jest pora Twojej drzemki, Rico?
- Cześć, wielkoludzie – pocałowałam go w główkę, gdy usiadł. Boże, kochałam to dziecko nad życie. Pozwalał mi zapomnieć o stracie pierwszego. – Zostawiłeś tatusia?
- Ta-tuuś kąpie!
Zaparzyłam się na morze, z którego co jakiś czas wynurzał się Sergi.
Pomyśleć, że mogłam go stracić. Mogłam ich stracić.
- Nie, ta-tuuś! Nie chowaj się!
- Już jestem, wielkoludzie! – porwał go w ramiona i bujał na wszystkie strony świata.
- Samolot! – Rico piszczał z radości.
- No witam, słońce – zwrócił się do mnie z seksownym uśmiechem.
Nie mogłam się oprzeć – zarzuciłam mu ręce na szyję i pocałowałam tak długo i mocno, jakby miał być to nasz ostatni pocałunek.
- Jesteś najlepsza – powiedział trzymając wiercącego się synka na rękach. – Nie oddam Cię za nic na świecie.
- Dopóki mnie kochasz… będę przy Tobie zawsze i o jeden dzień dłużej.
- Mam dla Ciebie walentynkowy prezent. – Diabolicznie uniósł brew.
Pokręciłam głową.
- W lipcu? – Zaśmiałam się. - Mam przeczucie, że Twój prezent nie nadaje się do wręczania przy dziecku.
- Uśmiechnął się i spojrzał na niego.
- Też racja. Kiedy jest pora Twojej drzemki, Rico?
__________________________________________________________
Chciałabym podziękować wszystkim tym, którzy poświęcili czas na czytanie tego opowiadania. Nie wiedziałam, że będzie czytała go większa liczba osób niż 2. Myliłam się. Dzięki wielkie jeszcze raz!
Chciałabym również przeprosić. Oczywiście i przede wszystkim za przerwy między rozdziałami. Uwierzcie, długo musiałam czekać na weny. Przepraszam również za to, że bloga kończę tak szybko. Niestety, jakieś 5-7 jedynek o czymś świadczy.
Pozdrawiam i dziękuję za poświęcony czas!
Natalia
ps. zostawiam Was z muzyczką klik (dedykejszyn for Majkejszyn)
