Dominika widocznie zapomniała o tym, dlaczego nasz kontakt się urwał. Szeroko uśmiechała się do mnie. Siedziała naprzeciwko mnie, oparta o prawe ramię Marca. Nie chciałam być gorsza. Położyłam więc głowę na bark Sergiego. Spodobało mu się to. Oparł się o nią lewym policzkiem.
- To co, najpierw jemy, czy idziemy pokręcić tyłkami? – Zapytał Marc.
- Może zjedzmy – odpowiedziała Dominika, sięgając po menu.
- Co bierzecie? – Odezwał się Roberto. - Daj chwilkę, nawet nie zdążyłam przeczytać – wyprostowałam się. Sergi sztucznie zrobił smutną minkę. Uśmiechnęłam się i przesłałam mu buziaka. Uniósł brew i złapał się za policzek, udając, że odebrał. Śmieliśmy się z niego we trójkę.
*3O minut później*
Po zamówieniu i zjedzeniu kolacji postanowiliśmy trochę pogadać. Starałam się unikać kontaktu wzrokowego z Dominiką. Nie zamierzałam wymieniać z nią słów. Patrzyłam więc na parkiet, szukając najlepiej tańczącej pary.
- Masz ochotę zatańczyć? – Zapytał mnie Sergi, kładąc dłoń na moim ramieniu.
- Ja bym nie miała? – Natychmiast wstałam i złapałam go za rękę i pociągnęłam na parkiet.
- Mam nadzieję, że mnie czegoś nauczysz, baletnico – uśmiechnął się i złapał mnie w talii.
- Mam nadzieję, że mnie nie sfaulujesz, kopaczu – zaśmiałam się.
Piłkarz był bardzo delikatny. Nie można mu było zarzucić, że nie umie tańczyć. Posuwał się powoli i precyzyjnie, w lewo i prawo.
Spoza ramienia Sergiego spostrzegłam Marca, który stał przy DJ’u. Gdy już odchodził, muzyka znacznie się zwolniła. Spojrzał na nas z uśmiechem, a w odpowiedzi puściłam do niego oczko. Przylgnęłam do Roberto całym ciałem, opierając głowę na jego ramieniu.
- Wygodnie Ci księżniczko?
– Zapytał szepcząc mi na ucho.
- Nawet nie wiesz jak bardzo – oderwałam głowę od jego ciała i uśmiechnęłam się.
- Masz taki piękny uśmiech – pogłaskał mnie palcem po policzku.
- A Ty oczy – odpowiedziałam.
– Możesz rozkochać każdą.
- Zależy mi tylko na jednej – nie oczekując na odpowiedź, pochylił mnie do tyłu i pocałował. Nie ukrywam, że w tej dziedzinie jest mistrzem. Nie potrafię opisać tego słowami. Wiem tyle, że skończyło się za szybko. Pozostałe pary zaczęły nam klaskać. Sergi postawił mnie do pionu. Złapał za dłoń i zakręcił mną. Zrobiliśmy ukłon, by podziękować tańczącym za aplauz. Ci zaczęli klaskać jeszcze głośniej. Spojrzałam na Sergiego – wyglądał na bardzo rozbawionego, a zarazem zadowolonego. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się tak, jak robił to zawsze w moją stronę. Odwzajemniłam mu uśmiech.
- Dziękuję za taniec, księżniczko – ukłonił się, jak robią to książęta z bajek i pocałował moją dłoń.
- Cała przyjemność po mojej stronie, królewiczu – ugięłam kolana.
Po tej całej akcji zatańczyliśmy jeszcze do może 6 kawałków. Obok nas tańczyła Dominika z Marciem. Tańczyli nieźle, ale myślę, że nie lepiej od nas.
Pocałowałam Sergiego w policzek i podeszłam do stolika by się napić. Czując, że
Roberto przytula mnie od tyłu, złapałam za torebkę.- Zawieziesz mnie już do hotelu? – Zapytałam błagalnie Sergiego. W odpowiedzi pocałował mnie w szyję.
- Mam rozumieć, że tak? – Zapytałam już rozbawiona.
- Nie chcesz jechać do mnie? – Odpowiedział pytaniem, szepcząc na ucho.
- Mam rezerwę w hotelu, muszę jechać – odwróciłam się do niego. – A poza tym jestem zmęczona po podróży. To jak?
- Pewnie, zawiozę Cię – sięgnął do kieszeni po kluczyki. – Poczekaj, poinformuję Marca i Dominikę.
Usiadłam na czarnej kanapie przy stoliku. Patrzyłam jak Sergi rozśmiesza parę. Ich śmiech było słychać na odległość 5 metrów, jak w moim przypadku. Spojrzałam na zegarek. 21:46. No ładnie – powiedziałam do siebie.
Czekałam jeszcze może z 2 minuty. Po ich upływie, rozbawiony jeszcze Sergi szedł w moją stronę. Wstałam i poszłam w stronę wyjścia. On szedł za mną. Gdy wyciągnęłam rękę do klamki, by otworzyć drzwi, on zrobił to szybciej.
- Panie przodem – powiedział z uprzejmością i przepuścił mnie. Byłam zaskoczona jego zręcznością.
- Dzięki Serguś – przejechałam kciukiem po jego policzku i wyszłam na zewnątrz, kierując się w stronę białego Audi. Wyprzedził mnie i znów otworzył mi drzwi.
- Jesteś kochany – pocałowałam go w usta.
- A Ty idealna – odwzajemnił mi całusa i pobiegł na miejsce kierowcy – Wskakuj Tala.
- Pewnie jutro masz trening, a nawet mecz i przeze mnie nie wypoczniesz – powiedziałam, gdy już znaleźliśmy się w środku.
- Tak, jutro gramy, i mam nadzieję, że wpadniesz – wyjął z szufladki bilet, na którym było napisane „FC Barcelona – Real Madrid C.F. | 21;00 | Camp Nou”. – A co do wypoczynku.. o
mnie się nie martw kochana. - Wpadnę, pośmieję się z Ciebie – poklepałam go po ramieniu.
- Uwierz, będzie się z czego śmiać – zaśmiał się. – Na pewno Ci się spodoba.
- Nie wątpię – uśmiechnęłam się.
- A do szatni chcesz wbić?
- Ty tak poważnie?
- No pewnie, a czemu nie?
- Media i to wszystko.
- To będziesz się im tłumaczyła – zaśmiał się.
- Sergi rycerzu. Wkopię Cię i co najwyżej stracisz damską część kibiców.
- Ale zyskam jedną wielką fankę, warto będzie – uśmiechnął się i spojrzał na mnie.
- Niezłe rozumowanie – rozbawił mnie. – Ale lepiej patrz na drogę, bo Twoimi fankami będą pielęgniarki.
- Masz rację – wyszczerzył się. – To ten hotel?
- Nie, ten dalej – wskazałam na wysoki, oświetlony z każdej strony budynek.
- Droższego w Hiszpanii chyba nie mogłaś znaleźć – zaśmiał się.
- Nie mogę powiedzieć, że rodzice mnie nie kochają – uśmiechnęłam się.
Sergi zatrzymał samochód. Podszedł do niego chłopak około dwudziestki. Był ubrany w czerwono-granatową koszulkę i (w takich samych kolorach) szalik. Zapukał w szybę. Sergi otworzył okno i wziął do ręki wyciągnięty w jego stronę długopis.
- Mogę jeszcze zrobić z Tobą zdjęcie? – zapytał trzęsącym się głosem.
- Pewnie – odpowiedział chłopcu – Nati, wychyl się.
Wykonałam polecenie. Uśmiechnęłam się i chłopiec zrobił zdjęcie.
- Dzięki Sergi! Visca el Barça! – krzyknął i odszedł od auta. - Codzienność – powiedział i uśmiechnął się.
- Też bym tak chciała.
- Zmieniłabyś zdanie po jednym dniu, kochana.
- Możliwe – powiedziałam. – Dobra, na mnie już czas.
- Poważnie już musisz iść? – Sergi posmutniał.
- Tak, widzimy się jutro – uśmiechnęłam się w jego stronę. – Pa miśku – pocałowałam go w usta.
- Tak mi się odwdzięczasz za tyle godzin spędzonych z Sergim Roberto? Aha – zgrywał nafochanego piłkarz, uśmiechając się następnie.
- Och przepraszam, panie Sergi Roberto – czule pocałowałam go w usta. Odpięłam pasy i wysiadłam z auta. - ¡Adiós!
- Bayo! – Pomachał mi. – Dziękuję za dzień, księżniczko!
- Dziękuję również!
Odchodząc, czułam na sobie odprowadzającego mnie wzrokiem Sergiego. Jakby bał się, że nie dotrę do hotelu. Szłam z uśmiechem, który mi wywołał.
W tym samym momencie, gdy Roberto odpalił samochód, jakiś wysoki mężczyzna stanął tuż przede mną.
- A co taka kicia robi sama o tej porze? – odgarnął mi włosy z ramienia, lecz odepchnęłam jego rękę. Zrobiłam 3 kroki do tyłu.
- Nie Twoja sprawa – odpowiedziałam. Usłyszałam zatrzaskujące się drzwi auta.
- Zaraz może być moja – podchodził do mnie, a ja się cofałam. W końcu oparłam się o mur.
- Masz coś do niej? - zapytał wyższego od siebie o 10 cm zmachany Sergi. W odpowiedzi, mężczyzna odepchnął piłkarza.
- Kim jesteś, żeby się wtrącać? Swojego życia nie masz? – Zaśmiał się. - Jestem z nią i jeśli masz jakiś problem, to rozwiąż go ze mną – powiedział przez zaciśnięte zęby Roberto. Trzymałam go za rękę. Bałam się, że rzuci się do bójki. Miał w końcu mniejsze szanse na wygraną.
- Idź się schowaj wypierdku – wyminął go i poszedł w moją stronę. Nie utrzymałam Sergiego. Rzucił się na mężczyznę, po czym ten spadł na ziemię. Zaczął okładać go pięściami po twarzy. Byłam zdumiona, że miał nad nim przewagę.
- Sergi! – krzyczałam i próbowałam odciągnąć go od tego mężczyzny. – Sergi kochanie, starczy już!
- A niech ma za swoje – przyłożył mu jeszcze raz w prawy policzek.
W końcu z niego zszedł. Odwrócił się w moją stronę. Podszedł do mnie i przytulił mnie całym ciałem.
- Dziękuję Sergi – odpowiedziałam płacząc. – Dziękuję, kocham Cię.